30 czerwca 2025 roku opublikowałem ogłoszenie o pracę.
Nie spodziewałem się, że miesiąc później będę miał za sobą 570 zgłoszeń, 7 rozmów kwalifikacyjnych i decyzję, która realnie wpłynie na rozwój mojego biznesu.
Jeśli zastanawiasz się, jak zatrudnić pracownika w małej firmie – na przykład jako freelancer, to poniżej pokazuję cały proces – z osią czasu, liczbami, kosztami i wnioskami.
Oś czasu rekrutacji – jak to wyglądało w praktyce?
30 czerwca 2025 – publikacja ogłoszenia na Rocketjobs.pl
1-10 lipca – pierwsze zgłoszenia, wstępna selekcja CV
ok. 10-15 lipca – wysyłka wiadomości do wybranych kandydatów
15 lipca – oficjalny deadline przyjmowania zgłoszeń (choć CV spływały do końca lipca, kiedy to ogłoszenie było aktywne)
druga połowa lipca – rozmowy kwalifikacyjne
ok. 22–25 lipca – decyzje o nawiązaniu współpracy
4 sierpnia 2025 – start współpracy z Damianem
Cały proces od publikacji ogłoszenia do podjęcia decyzji zamknął się w mniej niż 30 dniach. Natomiast intensywna praca trwała realnie około trzech tygodni.
I to były bardzo intensywne trzy tygodnie.
570 zgłoszeń. I co dalej?
Ogłoszenie wrzuciłem wyłącznie na rocketjobs. Bez dodatkowej promocji. Koszt publikacji ogłoszenia w tamtym czasie wynosił 335 zł netto.
Efekt? 570 CV w 30 dni.
W pewnym momencie (po ok. tygodniu od publikacji) ogłoszenie znalazło się w top 5 najpopularniejszych ofert w serwisie, więc pokazywało się na stronie głównej portalu, a to z kolei wpłynęło na tak dużą liczbę zgłoszeń.
Wszystko, co do tej pory piszę brzmi dobrze, prawda? W praktyce oznaczało – kilkanaście godzin pracy tylko przy selekcji zgłoszeń, wysyłce maili, organizowaniu spotkań.
Pierwsze 5 godzin poświęciłem wyłącznie na przeglądanie CV. I tutaj pierwszy wniosek:
duża liczba aplikacji nie jest zaletą. Rzetelne przeanalizowanie tak wielu CV pochłania ogromne ilości czasu.
Jak wybierałem kandydatów?
Nie szukałem od razu specjalisty z doświadczeniem. Szukałem osoby początkującej, która będzie zainteresowana rozwojem.
Już na etapie przeglądania CV zwracałem uwagę na jedną rzecz: czy ktoś napisał coś więcej niż jedno zdanie w formularzu zgłoszeniowym.
Około 25% kandydatów faktycznie wykorzystało to miejsce i napisało coś od siebie. Reszta nie dodała niczego od siebie i przesłała samo CV – wyglądało to na aplikacje wysyłane masowo.
Nie chodziło mi na starcie o perfekcyjne CV. Chodziło o zaangażowanie, które było w mojej ocenie fundamentem do dalszego rozwoju i owocnej współpracy.
Z 570 zgłoszeń:
- ok. 100–120 przeszło pierwszy filtr,
- 30–40 było naprawdę blisko mojego ideału,
- do 22 osób wysłałem dodatkową wiadomość z pytaniami,
- odpowiedziało 16 osób,
- odbyłem 7 rozmów,
- nawiązałem współpracę startowo z 1 osobą.
Ile kosztowała mnie rekrutacja?
Cały proces – selekcja CV, maile, rozmowy, decyzje, formalności – zajął około 40 godzin.
Jeśli przyjmiemy średnią stawkę godzinową 100 zł to daje nam 4000 zł.
Potem do tego trzeba doliczyć oczywiście koszt onboardingu oraz obsługi kadrowo-księgowej. Warto pamiętać o budżecie na rozwój, szkolenia, a także przestrzeń na zwiększanie wynagrodzenia.
Dla mikrofirm i małych firm to nie są małe kwoty, dlatego dobrze jest to wszystko odpowiednio policzyć. Ale jeśli ta współpraca potrwa rok czy dwa lata, koszt rozkłada się w czasie. I wtedy to wszystko przestaje być kosztem, a zaczyna być inwestycją. I to taką, która oczywiście opłaca się obu stronom współpracy – na co zawsze od początku stawiałem i co otwarcie komunikowaniem już na etapie procesu rekrutacyjnego.
Co było dla mnie najważniejsze podczas rozmów?
Nie pytałem tylko o doświadczenie. Dużo ważniejsze były dla mnie tak zwane kompetencje miękkie:
- czy kandydat wie, do kogo aplikuje,
- czy traktuje to jako poważny kierunek rozwiju,
- czy chce się rozwijać,
- czy komunikuje się jasno i konkretnie,
- czy zadaje pytania.
Podczas rozmów pokazywałem też swoją prezentację – dokładnie opowiadałem, jak pracuję, jakie mam wartości, czego oczekuję.
Chciałem, żeby to była świadoma decyzja po obu stronach. I myślę, że to się udało, bo z Damianem – w momencie publikacji tego wpisu – współpracujemy już od 9 miesięcy. Damian przeszedł ścieżkę juniorską, obsługiwał łącznie 7 projektów w zakresie Meta Ads, analityki, email marketingu czy content marketingu. Bardzo miło patrzy się na jego rozwój!
Co zrobiłbym inaczej?
Jednak – co ważne – nie będę udawał, że wszystko zrobiłem idealnie.
1. Podałbym widełki wynagrodzenia
Celowo ich nie podałem. Byłem elastyczny i chciałem zobaczyć skalę zainteresowania. Dziś myślę, że to był błąd.
Prawdopodobnie widełki:
- zmniejszyłyby liczbę zgłoszeń,
- odsiałyby część niedopasowanych kandydatów,
- zaoszczędziłyby mi kilka godzin pracy.
To oczywiście hipoteza, ale przy kolejnej rekrutacji na pewno to przetestuję.
2. Dodałbym pytania już na etapie zgłoszenia
Dwa-trzy konkretne pytania w formularzu mogłyby znacznie ułatwić pierwszą selekcję.
Nie chodzi o utrudnianie życia kandydatom.
Chodzi o odsianie przypadkowych aplikacji, które były dla mnie problematyczne na etapie selekcji CV.
570 CV wygląda imponująco. Ale gdyby było ich 200, za to bardziej dopasowanych – to miałoby większy sens.
Dlaczego wybrałem Damiana?
Nie dlatego, że miał największe doświadczenie.
Wybrałem go, bo:
- przygotował dodatkowe materiały,
- wykazywał inicjatywę,
- od początku było widać, że chce się rozwijać.
Czy zatrudnienie pracownika w małej firmie ma sens?
Moim zdaniem tak, ale tylko wtedy, gdy:
- masz policzony budżet,
- wiesz, co chcesz delegować,
- jesteś gotowy poświęcić czas na wdrożenie,
- masz poukładane podstawowe procesy.
Jeśli nie masz procesów – zatrudnienie tylko powiększy chaos. Jeśli masz fundament – zatrudnienie przyspieszy wzrost.
Podsumowanie
Rekrutacja trwała 30 dni. Kosztowała kilka tysięcy złotych. Zajęła 40 godzin pracy. Przyniosła jedną osobę do zespołu.
Czy było warto? Z perspektywy pierwszych kilku miesięcy – zdecydowanie tak.
Bo w mikrofirmie każda osoba ma ogromny wpływ na tempo rozwoju.
Jeśli zastanawiasz się, jak zatrudnić pracownika w małej firmie, to moja odpowiedź jest prosta: nie patrz na to jak na „ogłoszenie o pracę”. Patrz na to jak na strategiczną decyzję biznesową.
Lepiej poświęcić miesiąc na dobrą rekrutację,
niż pół roku na naprawianie złej decyzji.
Chcesz przejść ten proces szybciej?
Jeśli planujesz swoją pierwszą rekrutację w małej firmie, to wiem jedno – największym problemem nie jest brak kandydatów. Problemem jest brak struktury.
Dlatego udostępniam Ci za darmo materiały, które wykorzystałem przy tej rekrutacji:
- szablon ogłoszenia o pracę (na stanowisko juniora ds. marketingu – do edycji pod Twoją branżę)
- szablon wiadomości do kandydatów (kolejny etap rekrutacji + pytania selekcyjne)
- prezentację, którą pokazywałem podczas rozmów kwalifikacyjnych (18 slajdów – zakres obowiązków, sposób pracy, wartości, procesy).
To są dokładnie te dokumenty, na których pracowałem. Nie teoria. Nie „inspiracja”. Realne pliki, które przeszły przez proces 570 CV → 1 zatrudnienie.
Możesz je ode mnie otrzymać (wystarczy, że odezwiesz się do mnie w wiadomości prywatnej na LinkedIn), przerobić pod siebie i skrócić swój proces rekrutacji o kilka-kilkanaście godzin.
Jeśli ten artykuł był dla Ciebie pomocny, daj mi znać. A jeśli jesteś na etapie pierwszego zatrudnienia – powodzenia 🙂 To jeden z najważniejszych momentów w rozwoju małego biznesu.